Emotikony w tekście. Czy to profesjonalne?

Potrzebujesz ok. 4 min. aby przeczytać ten wpis

Emotikony to nie tylko nieodłączna część każdej nowoczesnej platformy. Zdaniem lingwistów są także najszybciej rozwijającym się globalnym językiem wszechczasów. Popularność tych wyrazistych małych ikon stale wzrasta i zaczęła nawet wychodzić poza cyfrową przestrzeń. Czy umieszczanie ich w tekstach to zatem prosta droga do sukcesu?

Jak emotikony mogą przydać się w content marketingu?

Niezależnie od tego czy jesteśmy ich fanami, czy zagorzałymi przeciwnikami, przyznać trzeba, że emotikony zrewolucjonizowały sposób cyfrowej komunikacji. Stały się współczesnym skrótem, bardzo użytecznym narzędziem, dzięki któremu bez potrzeby generowania niepotrzebnie dużej ilości tekstu jesteśmy w stanie przekazać nasze odczucia czy nastawienie. Dawno minęły już czasy, gdy używanie emotikonów było domeną wyłącznie nastolatków. Obecnie, mimo iż nadal korzystają z nich młodzi ludzie, ich popularność przeszła także na dorastające pokolenie milenialsów oraz na osoby w średnim wieku. Według danych firmy Emoji, wyspecjalizowanej w dodawaniu emotikon do produktów i usług, większość użytkowników Internetu – aż 92% – zwyczajnie nie wyobraża sobie bez nich komunikacji. Pozytywne reakcje wiążą się jednak nie tylko z nadawaniem komunikatów, ale także z ich odbiorem. Kolejne dane sugerują, że posty publikowane na Facebooku zawierające emotikony mają o połowę więcej polubień i o 33% więcej komentarzy.

Zalety używania emotikonów w działaniach marketingowych

Jeśli zastanawiamy się, czy jako firma powinniśmy w swojej strategii marketingowej uwzględnić treści wykorzystujące emotikony, warto zbadać, jaki jest ich odbiór w opinii publicznej i czy używanie ich bardziej pomoże, czy zaszkodzi naszemu profesjonalnemu wizerunkowi. Co w emotikonach jest tak zachęcającego?

1. Niegasnąca popularność

Emotikony nadały komunikacji cyfrowej zupełnie nowy, nieznany dotąd kształt, a ich popularność od kilku lat nieustannie rośnie. Ludzie je uwielbiają, w szczególności zaś pokolenie przełomu lat 80. i 90., które obecnie stanowi największą siłę napędową rynku.

2. Oddają więcej niż słowa

Dzięki emotikonom nasza komunikacja z odbiorcą może być bardziej subtelna. Przekazywanie pewnych informacji tylko w formie tekstowej może doprowadzić do sytuacji, w której – np. poprzez dwuznaczność komunikatu – zostaniemy źle zrozumiani i osiągniemy efekt przeciwny do zamierzonego. Przez dołączenie obrazka dajemy klientowi pewien kontekst, którego powinien się trzymać, interpretując tekst.

3. Uniwersalność

W tym wypadku zastosowanie znajdzie powiedzenie, że „uśmiech jest taki sam w każdym języku”. W zglobalizowanym świecie wielką zaletą emotikonów jest fakt, że może zrozumieć je każdy, niezależnie od języka ojczystego. To bardzo dobre narzędzie do przełamywania barier językowych.

4. Bezpośredni komunikat z ludzką twarzą

Używanie emotikonów jest proste, bezpośrednie i może służyć jako namiastka mimiki i mowy ciała osoby, z którą nawiązaliśmy cyfrowy kontakt. Świadomość, że po drugiej stronie łącza znajduje się człowiek z krwi i kości, daje większe poczucie komfortu i bezpieczeństwa, dzięki którym łatwiej jest danej osobie zaufać.

Przy rozważaniu użycia emotikonów w content marketingu ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z tego, w jaki sposób mogą one wzbogacić postrzeganie naszej marki. Biorąc pod uwagę ich bezpośrednią formę, na pewno wpłyną pozytywnie na jej „uczłowieczenie” w oczach odbiorców. Naturalnie nie należy z nimi przesadzać i lepiej zastanowić się dwa razy, zanim postanowimy upiększyć nimi obficie cały tekst. Obrazki to tylko dopełnienie treści, która nadal pozostaje najważniejsza. Jednak pozbycie się przekonania, że jedyną słuszną drogą jest zachowanie powagi i formalnego tonu za wszelką cenę, szybko powinno przynieść pożądane rezultaty.

fot. unsplash.com

Alina Jałowiecka

Alina Jałowiecka

Od najmłodszych lat zafascynowana słowem i możliwościami jakie daje język. Te zagadnienia udało jej się zgłębiać studiując filologię słowiańską oraz psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziś na co dzień odkrywa tajniki zawodu copywritera. Prywatnie podróżniczka, fanka adrenaliny i wielogodzinnych rozmów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *